O autorze
Wychowuje, podróżuje, fotografuje, człowiek renesansu. Woli zabrać córkę do wioski indiańskiej w Peru, niż o niej opowiadać.

Jeśli masz dziecko, to nie jest już tylko "twoja pasja"

Pierwsza wspinaczka!
Pierwsza wspinaczka! archiwum prywatne
Przyszła mi do głowy taka myśl, że fakt posiadania córki ogranicza realizowanie mojej pasji. A nie! Nie przyszła, bo to przecież bzdura.

Po co wprowadzać dziecko w świat swoich zainteresowań?



Głównie po to, by odkryć przed nim swój świat, samego siebie. Nasze pasje nas pochłaniają, jesteśmy nimi przesiąknięci. Nasze dzieci niebywale interesuje to, co nas tak ożywia i często chciałyby w tym uczestniczyć. Kiedyś nie wiedziałem, jaki skutek przyniesie to, że moja córka jeździ ze mną w skały, dokąd jeżdżę powspinać się. Za pierwszym razem stanąłem przed wyborem: rezygnuję, bo nie mam z kim zostawić dziecka, albo je zabieram. No i zabrałem. Córce się spodobało i od tego czasu jeździ ze mną na większość tych skałkowych wypadów. Trzy główne korzyści z tych wyjazdów są takie:
- że dziecko spędziło czas na łonie przyrody, realnego świata, bez plastikowych zabawek i kreskówek, ale za to z namiotem, ogniskiem, gitarą i lalkami robionymi z patyków w sukienkach z siana.
- że sama mogła uczestniczyć w aktywności taty, wziąć udział w tym świecie, który nie musi, a nawet nie może być dla niej niedostępny.
- że, co najważniejsze, poznała moją pasję. Stała się ona dla niej na tyle zrozumiała, że przestała być konkurencyjna wobec wspólnie spędzonego czasu, którym się stała.

Oczekując, że dziecko otworzy przed nami swój świat, powinniśmy współdziałać i pokazać mu nasz własny. Nie chodzi nawet o to, że ono będzie potrafiło opowiedzieć o tym, czym się zajmujemy, choć to także istotne, ale o tworzenie tej wyjątkowej więzi. Ja poczułem, jak ważne dla mojej córki jest to, że wnikliwie pokazałem jej tak ważny dla mnie świat wspinania. Gdy pokazywałem slajdy z himalajskich wypraw dzieciom z jej przedszkola, przebierałem je w kombinezony itd, ona nie była biernym uczestnikiem, odbiorcą, bo choć nigdy w Himalajach nie była, wie o moich odczuciach z nimi związanych.

Otwierając naszemu dziecku drzwi do świata pasji, hobby, zainteresowań, weryfikujemy je także jako takie. Odpowiadamy sobie na pytanie, czy to nasze hobby reprezentuje jakiś świat wartości?
Jeżeli nasze hobby jest wartościowe, np tańce ludowe, to powinniśmy się tym z dzieckiem podzielić, ale jeśli uwielbiamy horrory, to nie.

Zbliżamy się do naszych dzieci i pozwalamy im zbliżyć do siebie, poprzez ten świat pasji. Wróci to do nas w postaci realizacji ich zainteresowań i naszego w nich uczestnictwa. Nasze dzieci będą wybierały wśród tych wartościowych przestrzeni, jeśli zobaczą to u nas i chętnie nas oprowadzą po nich, nam łatwiej będzie ich wesprzeć, bo sami empirycznie doświadczymy tego, co je tak zajmuje.

Najgłupsze jest gadanie, że dzieci ograniczają nas w zainteresowaniach. Wyjść należy od założenia, że w niczym nas nie powinny ograniczać. Jeśli dostosujemy świat naszych pasji do możliwości naszych dzieci, to tylko zyskamy. One też.
Trwa ładowanie komentarzy...